Rozumiem to, że sylwester jest okresem świętowania. Nawet bardzo mi się ten zwyczaj podoba. Jednak tradycja wskazuje na to, że takie hulanki mają sięodbywać jedynie raz w roku. Jednak w moim miasteczku, tradycja chyba tak bardzo wżarła się w umysły młodzieży, że nie mogą się bez niej obejść. No to rzucają sobie fajerwerki w środku nocy krzycząc przy tym wiele, bardzo wiele słów których w towarzystwie byśmy nie powtórzyli.

Oczywiście nie miałbym nic przeciwko temu gdyby robili to gdzieś na uboczu. Jednak nie. Chcą swoją pasją zarazić innych, i wybuchające fajerwerki słychać pod oknami domów. A nawet na ich dachach co wywołuje dziką furię u ich mieszkańców. Jednak co można zrobić nieletnim ? Nawet awantury nie można im urządzić, bo wtedy to oni byliby poszkodowani. Niedługo się rozbestwią i zakupią fajerwerkowe ogromne rakiety, żeby budzić całe miasto na raz, a nie jak to robili do tej pory każdą dzielnicę po kolei.

Dziwi mnie, że ich rodzice nie reagują. Przecież powinni się przynajmniej zastanowić co ich pocieszy robią w godzinach 0.00-2.00 w nocy na ulicach miasta. Nie wiedzą, bo na ulicach na których mieszkają żadne fajerwerki, rakiety nie wybuchają. Widocznie nasza młodzież próbuje w ten sposób wyrazić swój szacunek i miłość do rodziców pozwalając się im przynajmniej wyspać. Tymczasem trzeba znaleźć inne rozwiązanie by uciszyć ten rozwrzeszczany motłoch.