W ofertach biur turystycznych można znaleźć multum ciekawych propozycji - Turcja, Egipt, Włochy, Cypr. Pomimo to moją uwagę do zawsze przykuwają oferty wapraw do Hiszpanii. Jest to kraj o tak znakomitych walorach, że mógłbym tam spędzać każde wakacje. Co mnie najbardziej nęci? Wszystko. Świetne fotki reklamowe na folderach, pogoda, ludzie, jedzenie, możliwości uprawiania sportów. Gdybym miał się wyprowadzić do jakiegoś państwa europejskiego to bardzo prawdopodobne, że wybrałbym Hiszpanię.

Z takiego powodu, że brzmienie języka Hiszpańskiego, w znaczeniu brzmienia poszczególnych dźwięków jest bardzo podobne do brzmienia języka polskiego dość łatwo jest Polakom nauczyć się tego języka. Przypuszczam, że fakt, że Hiszpanie mają przeszłość kolonialną i stałą łączność ze swoimi byłymi lennami, sprawia, że są bardzo otwarci wobec osób, które próbują mówić w ich języku. To również bardzo przyśpiesza pierwsze kontakty, przełamanie lodów we fluencji werbalnej.

Moja pierwsza wycieczka do Hiszpanii była wyjazdem bardzo karkołomnym. Niedługo po maturze wsiedliśmy w cztery osoby do fiata Seicento i ruszyliśmy z zamiarem dotarcia do Gibraltaru. Wszyscy wzięli swoje pierwsze aparaty cyfrowe, więc dokumentacja zdjęciowa była przepiękna. Notabene właśnie po tym wyjeździe moim wieloletnim hobby stała się fotografia. Zresztą jak tylko ma się co fotografować to każdy staje się artystą i chyba dlatego fotografia jest tak popularna.

Niedoceniany przez masową turystykę, a jakże interesujący jest północno-zachodni region Hiszpanii. Galicja. Położony na wybrzeżu oceanu, szarpany przez mocne wichry, niezbyt urodzajny. W jego górzystym centrum zlokalizowane jest Santiago da Compostelo miejscowość, która już od średniowiecza była celem pielgrzymek katolików. Miasto jakby zbudowane dookoła wielkiej Katedry. Obecnie bardzo sympatyczne miejsce, którego nie warto pomijać w urlopowych planach.